(Nie)Sprawiedliwość Kredytu Frankowego (CHF).

 

Umowy kredytowe waloryzowane w stosunku do walut obcych były swego czasu powszechne w wielu krajach europejskich. Ze względu na swoją doniosłość społeczną poszczególne kraje w stosunku do konsekwencji ekonomicznych zmian kursowych, którymi zostali dotknięci obywatele wdrożyli różne rozwiązania. Co ciekawe sprawa, która wydaje się być niemalże identyczna dla każdego jest rozpatrywana przez każde państwo różnie. Niektóre kraje przeprowadziły polityczną i twardą legislacyjnie interwencję ustawodawcy w treść kredytowego stosunku zobowiązaniowego. Rządzący uznali, że rzeczywiście doszło do nieoczekiwanej zmiany stosunków społecznych i ekonomicznych. Następnie część krajów (m.in. w Polsce) rząd uznał, że nie widzi podstaw do większych ingerencji, wręcz wprowadzając z pozoru drobne zmiany w prawie, które utrudniają zwykłym ludziom odzyskanie nienależnie pobranych przez bank kwot, a bankom ułatwiają odzyskiwanie ich, często nieuczciwie naliczonych, należności. W przedmiotowej sprawie można więc pomyśleć, że sprawiedliwość to słowo, któremu bliżej do synonimu „interesu” niż „dobra obywateli”.

Co możemy zrobić z naszą umową kredytową w CHF?

Przede wszystkim stosowana przez banki indeksacja jest niedozwolona i powoduje jedynie dodatkowe wzbogacenie się banku. Klauzule tego typu wielokrotnie były uznawane za abuzywne przez sądy. W wielu umowach można znaleźć zapisy, w których banki przyznają sobie prawo do jednostronnego regulowania wysokości rat kredytu waloryzowanego kursem danej waluty poprzez samodzielne ustalanie kursu tej waluty.

W każdym przypadku sąd weryfikuje:

  • czy w umowie faktycznie jest klauzula abuzywna,
  • czy jest ona podstawą umowy,
  • czy umowa nie może bez niej istnieć,
  • czy unieważnienie nie będzie niekorzystne dla klienta

(TSUE nie wskazał, jakie warunki anulowania ma ewentualnie wskazać sąd po to, aby klient mógł zdecydować, czy jest to dla niego dobre).

Możliwe jest stwierdzenie nieważności umowy kredytu indeksowanego w określonym zakresie odnoszącym się do konkretnych artykułów w umowie. Może być tak, że sąd uzna poszczególne postanowienia za niedozwolone oraz sprzeczne z bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa i jako takie nieważne, ale nie znajdzie podstawy do unieważnienia całości umowy.

Skutkiem tego jest możliwość ubiegania się od banku zwrotu różnicy pomiędzy wartością raty jaka była opłacana, a wartością jaka powinna być uiszczana przez kredytobiorcę przy uznaniu, że kredyt jest udzielony w złotówkach z oprocentowaniem opartym o LIBOR. Do nadpłat należy doliczyć również tzw. „spread” (bank wypłacał kredyt po kursie kupna, a kredytobiorca spłacał po kursie sprzedaży).

Jeżeli natomiast poza wadliwymi klauzulami indeksacyjnymi występują także inne postanowienia niedozwolone będzie można dążyć do unieważnienia przedmiotowej umowy w całości. W ramach podnoszonych zarzutów co do umów kredytowych możemy także wymienić:

  • nadużycia ze strony banku jako instytucji zaufania publicznego,
  • niedopuszczalność pobierania spreadu i wadliwość klauzul spreadowych,
  • zmienność oprocentowania,
  • klauzule rebus sic stantibus,
  • pozorną walutowość kredytu,
  • uchybienia banków w realizacji umowy.

Najlepszym scenariuszem dla frankowiczów w batalii z bankiem jest oczywiście co do zasady stwierdzenie nieważności umowy kredytu denominowanego w CHF. Konsekwencją takiego wyroku jest przede wszystkim brak zobowiązania, kredytobiorca nadal pozostaje właścicielem nieruchomości a nieruchomość ta nie jest już obciążona hipoteką. Nieważność umowy powoduje oczywiście obowiązek zwrotu spełnionych wzajemnych świadczeń. Natomiast wypełnienie tego obowiązku następuję poprzez umorzenie wzajemnych wierzytelności do wysokości wierzytelności niższej.

 

Przedawnienie roszczeń bankowych.

Zgodnie z polskim prawem tzw. roszczenia kondykcyjne związane z zaistnieniem nieważności czynności prawnej w zakresie zwrotu nienależnych świadczeń, przedawniają się według reguł ogólnych, zatem w przypadku roszczeń banku zastosowanie ma trzyletni termin. Wydaję się więc słuszne przyjęcie stanowiska, iż przedawnienie roszczeń banków wobec klientów upływa po trzech latach od wypłaty kredytu. Oznacza to więc, że przy stwierdzeniu prze sąd nieważności umowy kredytu „frankowego” roszczenie banku może być przedawnione. Jednak faktem jest, że sądy, nawet rozstrzygając na korzyść kredytobiorców, zaznaczały konieczność rozliczenia się przez obie strony. Jeżeli chodzi o przedawnienie roszczeń osób posiadających umowę kredytu indeksowanego, którzy są w większości konsumentami, na podstawie przepisów przejściowych, zastosowanie znajdą przepisy sprzed zmiany, tzn. do ich roszczeń wobec banków będzie miał zastosowanie 10-letni okres przedawnienia (obecnie nowelizacja Kodeksu Cywilnego w art. 118 wprowadziła 6-letni termin przedawnienia). Oczywiście bieg terminu przedawnienia można przerwać, a jednym z podstawowych sposobów, aby tego dokonać jest wniesienie powództwa do sądu.

Na marginesie należy dodać, że Związek Banków Polskich (ZBP) prowadzi politykę „odstraszania” kredytobiorców. Odwołując się natomiast do wypowiedzi obecnego Rzecznika Finansowego prof. Goleckiego, „ZBP nie pokazał do tej pory wystarczających argumentów, które uzasadniałyby roszczenie banku, aby po unieważnieniu umowy kredytowej instytucja ta mogła domagać się od kredytobiorcy wynagrodzenia za korzystanie z kapitału.” Z reguły jednak w rzeczywistości banki wstrzymują się od pozywania byłych kredytobiorców po unieważnieniu umowy kredytu denominowanego, nie mając ku temu solidnych podstaw prawnych.

 

Czy „Frankowicze” mają szansę na odzyskanie środków?

Zapadają w orzecznictwie sądów polskich zarówno wyroki unieważniające w całości umowy kredytów indeksowanych
i denominowanych
– jak na przykład wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie XXV Wydziału Cwyilnego Sygn. XXV C 1459/17 oraz wyroki uznające postanowienia umowy za niedozwolone, czego konsekwencją może być odwalutowanie umowy kredytu np. orzeczenie Sądu Okręgowego w Warszawie – XVII Wydział Sąd Ochrony Konkurencji
i Konsumentów/ z dnia 14/12/2010/XVII AmC 426/09.

Liczne wyroki kształtujące linię orzeczniczą na korzyść klientów banków dają więc duże szanse na wygraną. Warto zlecić sprawę Kancelarii Adwokackiej
i walczyć z nieuczciwymi praktykami banków.